Mariusz Majewski

Autor "Kongijskie piekło"
z Jarosławem Kocembą

„Śmierć była blisko każdego dnia, ale Miłość do dzieci była silniejsza. Wróciłem - dzięki ludziom."

WYROK: DOŻYWOCIE.
WRÓCIŁEM.

Nie powinienem przeżyć. To nie była sprawa sądowa. To była gra państw.

Dlaczego interweniował Prezydent?
Sprawa, która nie ma oficjalnej odpowiedzi.
Jest książka.
Dostępna teraz ZAMÓW KSIĄŻKĘ ✓
Skazany. Więzienie: Makala, Kinszasa,
DR KONGO, 2024

„Całe państwo polskie działało wspólnie na rzecz pana uwolnienia."

— Radosław Sikorski, Szef MSZ RP

W sprawie osobiście interweniował

Prezydent RP

Bez tej pomocy nie byłoby mnie dziś tutaj.

MEDIA
na całym świecie
pisały i mówiły
o tej historii
BBC NewsOnetReutersTVN24Associated PressRMF FMAFPRadio ZETAl JazeeraPAPFox NewsInteriaFrance 24Gazeta WyborczaEuronewsWirtualna PolskaThe GuardianTVP InfoVoice of AmericaPolsat NewsNewsweek PolskaRzeczpospolitaDziennik Gazeta PrawnaFaktTVN

HISTORIA

To wydarzyło się naprawdę.

Kongo.

Zatrzymanie bez ostrzeżenia. Tylko dlatego, że miał polski paszport. Bezpodstawne oskarżenie o szpiegostwo i sabotaż. Proces i wyrok w języku, którego nie rozumiał.

Wyrok śmierci.

W ostatniej chwili — zamieniony na dożywocie.

Ponad 3 miesiące w jednym z najgorszych i najbrutalniejszych więzień świata. W zaprojektowanej na 1.500 osób Makali przebywało 15.000 więźniów. Wśród nich jeden biały — Mariusz.
Bez kontroli. Bez zasad. Bez pewności, czy kiedykolwiek wyjdzie.


Została tylko jedna decyzja — przetrwać.

Nie wiedział, czy jeszcze zobaczy swoje dzieci.

Pełna historia została opisana w książce
„Kongijskie piekło" — autorstwa Mariusza Majewskiego i Jarosława Kocemby.

 

 

„Wróciłem, bo ludzie nie odpuścili. Wdzięczność za to noszę w sobie każdego dnia.”

Całość tylko w książce.
POZNAJ CAŁĄ HISTORIĘ ✓
Tweet Radosława Sikorskiego
Źródło: @sikorskiradek / X
Tweet Radosława Sikorskiego — kliknij zdjęcie lub przycisk poniżej
Zobacz tweet

O MNIE
„Najtrudniejsze nie było więzienie.
Najtrudniejsze było to, że moje dzieci nie wiedziały, czy jeszcze żyję.
Przetrwałem dzięki miłości i ludziom, którzy nie odpuścili po drugiej stronie.
Nie wszystko rozumiem do dziś. Ale wiem jedno: bez nich nie wróciłbym.”

Mariusz Majewski (Wikipedia).
Odwiedził wszystkie 195 krajów świata. Członek Mensy.
Wierzył, że potrafi przewidzieć więcej niż inni.
Ale w Kongu to nie miało znaczenia.
Tam nie był podróżnikiem. Był tylko człowiekiem, który próbował przeżyć.

„Wróciłem”
Wtedy jeszcze nie wiedziałem, co się wydarzy.
To dla nich wróciłem.

„PYTANIA, przed którymi nie uciekłem”
(To są pytania, które padają najczęściej — i na które nie da się odpowiedzieć łatwo.)
1. „Po co tam w ogóle pojechałeś — i czy nie zignorowałeś ostrzeżeń?”
W ciągu 35 lat moich podróży często na moim szlaku pojawiały się kraje ogarnięte konfliktami wojennymi lub terroryzmem, wśród nich Afganistan, Syria, Jemen, Południowy Sudan, Somalia, Ukraina, Irak... Przekraczanie granic było częścią mojego życia. Pojechałem do Kongo i tam zobaczyłem, że każda granica ma swoje konsekwencje. Tak, zignorowałem ryzyko — i właśnie dlatego ta historia jest prawdziwa, bo pokazuje, co się dzieje, gdy człowiek wierzy, że wszystko kontroluje.
„Wolność to nie brak granic.
Wolność to gotowość zapłacenia za ich przekroczenie. -Mariusz Majewski”
2. „Czy powinieneś przeprosić rodzinę — i czy myślałeś tylko o sobie?”
Tak — uważam, że powinienem przeprosić. I zrobiłem to nie tylko słowami. W Kongo zobaczyłem, jak mocno moje decyzje uderzają nie tylko we mnie, ale przede wszystkim w tych, którzy zostają, czekają i nas kochają. Gdyby chodziło tylko o mnie, ta historia nie miałaby sensu. Przeżyłem dzięki ludziom — i dla ludzi ją opowiadam.
3. „Czy nie wykorzystujesz emocji rodziny i dzieci, żeby sprzedać książkę?”
Nie. Rodzina nie jest narzędziem promocji — jest najtrudniejszą częścią tej historii. Jeśli o niej mówię, to dlatego, że dopiero w takich momentach człowiek widzi, jak jego decyzje wpływają na innych.
4. „To była odwaga, lekkomyślność czy szukanie przygód za wszelką cenę?”
Granica między jednym a drugim jest cienka — ja ją przekroczyłem. Jak ktoś wraca z trudnej wyprawy, mówi się o odwadze. Gdy coś pójdzie nie tak, mówi się o lekkomyślności. A to ta sama decyzja. Różni się tylko zakończenie. W moim przypadku zakończenie pokazało, dokąd naprawdę prowadzi takie przesuwanie granic. Dziś wiem, że nie zrobiłbym tego drugi raz — bo konsekwencje dotknęły nie tylko mnie, ale przede wszystkim tych, których kocham.
„Nie zapłaciłem za błędy.
Zapłaciłem za życie, które uważałem za swoje. -Mariusz Majewski”
5. „Brakowało ci szacunku do miejsca i ludzi?”
To doświadczenie nauczyło mnie pokory bardziej niż jakiekolwiek inne miejsce. To nie jest historia o ocenianiu — tylko o zderzeniu z rzeczywistością, której wcześniej nie rozumiałem.
6. „Da się polubić bohatera tej historii — czy robisz z siebie ofiarę?”
To nie jest historia o idealnym człowieku. Nie opowiadam jej po to, żeby ktoś mnie polubił albo mi współczuł. To historia o tym, jak łatwo przekroczyć granicę — i jak trudno potem wrócić.
7. „Czy podróżowanie, alkohol i ego miały tu wspólny mechanizm?”
Tak — i nie mam problemu, żeby to powiedzieć wprost. Przez lata byłem uzależniony od alkoholu, ale nie piję od ponad dwudziestu lat. Dziś widzę to jako jeden mechanizm: przesuwanie granic, wiara w kontrolę i przekonanie, że tym razem będzie inaczej.
8. „Co byś powiedział ludziom, którzy mówią, że jesteś sam sobie winny?”
Mają do tego prawo. Ja też dziś wiem, że moje decyzje miały konsekwencje — i nie uciekam od nich.
9. „Dlaczego podatnicy mieliby płacić za Twoje błędy?”
To nie jest historia o pieniądzach — tylko o człowieku, który stracił wszystko i próbował wrócić. Państwo zrobiło to, co robi wobec swoich obywateli — a ja do końca życia będę pamiętał, dokąd potrafią doprowadzić własne decyzje. Gdy polski alpinista zdobywa szczyt — jest bohaterem. Gdy spada — zaczyna się rozmowa o kosztach i odpowiedzialności. Różnica nie leży w decyzji — tylko w zakończeniu.
10. „Czy nie chcesz po prostu zarobić na tej tragedii — i czy to nie jest po prostu promocja książki?”
Nie sprzedaję tragedii. Opowiadam historię, która wydarzyła się naprawdę i która mogła skończyć się zupełnie inaczej. Jeśli ktoś widzi w niej tylko pieniądze, nie widzi, co ta historia naprawdę zrobiła z człowiekiem i jego bliskimi. Gdybym chciał tylko coś sprzedać — wybrałbym łatwiejszą historię. Ta nie jest wygodna ani dla mnie, ani dla ludzi, którzy ją słuchają.
11. „Skąd mamy wiedzieć, że ta historia nie została podkolorowana?”
Ta historia nie potrzebuje koloryzowania. Była wystarczająco brutalna naprawdę. Wiele rzeczy nie opowiedziałem, a te opisane trzeba było raczej opowiedzieć tak, żeby dało się je unieść, a nie tak, żeby brzmiały mocniej.

MEDIA
Jego historia obiegła ponad 100 mediów na świecie (m.in. BBC, Reuters, AFP, Al Jazeera, The Guardian, Associated Press, Agence France-Presse). Trafiła do redakcji na 6 kontynentach. Nie jako pojedynczy artykuł - ale jako fala publikacji. Nie dlatego, że była „ciekawa”. Dlatego, że była niemożliwa do zignorowania.

Człowiek, który traci wszystko - i wraca.
100+ dni w afrykańskim więzieniu.
5 tyg. dzieci nie wiedziały czy żyje.
2000+ km od domu.
100+ agencji inform. na tropie sprawy.
1 misja - POWRÓT DO POLSKI

kliknij → TELEWIZJA : Relacje tv.

kliknij → RADIO : Wywiady audio.

kliknij → ARTYKUŁY : z Polski i świata.

Materiały m.in. w : TVN24, Rzeczpospolita, Onet, Gazeta Wyborcza, PAP (Polska Agencja Prasowa), France 24, RMF FM, ABC News, Newsweek Polska, Polsat News, Fox News, Interia, Euronews, Radio ZET, U.S. News & World Report, TVP Info...

Czytasz i nie możesz uwierzyć, że to wszystko wydarzyło się naprawdę.


TAK PISAŁY MEDIA
(Kliknij w nagłówek, aby przeczytać pełny artykuł)

OPINIE CZYTELNIKÓW
(Co mówią osoby, które już przeczytały książkę)
„Najlepszy reportaż jaki czytałem od lat.” — Michał Poklękowski, Drogowskazy / EskaROCK
„Przeczytałam 'bez oddechu'.(...) Pozostaje w pamięci. Polecam.” — czytelniczka Renata

Fragment wywiadu w Polsacie — Bogdan Rymanowski
Fragment wywiadu w „Dzień Dobry TVN” — Ewa Drzyzga / Krzysztof Skórzyński

OPINIA
„Duda najpierw wywołał pożar, a później wyciągnął ofiarę z płomieni” — Newsweek Polska

Nie oskarżam Prezydenta. Wdzięczny jestem za interwencję, która uratowała mi życie. Ale fakty są faktami - i każdy może je ocenić sam. Poniżej opinia Newsweeka Polska:„(…) Takie słowa miały poważne konsekwencje. Mariusz Majewski o mało nie zapłacił za nie swoim życiem.
(…) Obraz sytuacji był jasny: Polska sprzymierzyła się z Rwandą w agresji na ich kraj.
»Zupełnie niepotrzebnie zostaliśmy wrogiem afrykańskiego kraju« — mówi Mariusz Majewski.
(…) Trafia do więzienia podejrzewany o szpiegostwo. Później szybko: pokazowy proces i wyrok Trybunału Wojskowego.
Myśli, że dają mu dożywocie. Tymczasem dostaje karę śmierci.
Nie wie za co. (…) Nie ma tłumacza. Ani żadnej pomocy.
(…) Jest sam.
(…) Z uzasadnienia wyroku wyławia tylko nazwisko prezydenta Dudy.
(…) Wygląda tak, jakby prezydent najpierw wywołał pożar, a później wyciągnął ofiarę z płomieni.
Trzeba sobie zadać pytanie: czy nie lepiej było nie podpalać?”


ANALIZA Redakcyjna
„Dożywocie, pionek i dyplomacja. Sprawa, która nie daje spokoju.”

„Polski podróżnik z rekordem Guinnessa. Zatrzymany w Kongu. Oskarżony o szpiegostwo. Skazany na dożywocie w procesie w języku, którego nie rozumiał. Bez tłumacza. Bez możliwości obrony. Sto dni w Makali — więzieniu na 1.500 osób, w którym przebywa 15.000.
Pełna mobilizacja aparatu państwowego — Prezydent, MSZ, kanały dyplomatyczne, telefony między kontynentami — nie zdarza się w przypadku pechowego turysty. W tle wizyta w Rwandzie. Napięcia między Rwandą a Kongiem. Wyrok, który wygląda jak komunikat polityczny.
Oficjalnych odpowiedzi nie ma. Jest człowiek, który przeżył i opisał mechanizmy, które go uwięziły.”

Prezydent wiedział.

"Sędzia dalej mówił, ale ona zamilkła. Nie wiedziałem, jaki jest wyrok, wyłapałem tylko słowa: „dziesięć milionów" i „Andrzej Duda". Ale nie miałem pojęcia, w jakim kontekście te słowa padły. W końcu, nie czekając nawet na oficjalne zakończenie rozprawy, Carine teatralnie odwróciła się i bez słowa odeszła. Bez słowa też do mnie! Pobiegłem za nią, bo nie wiedziałem, co ze mną. Zatrzymał mnie żołnierz. Chwilę później inny odprowadził mnie do celi. Sébastien, Didier i paru innych chłopaków pytało mnie o wyrok. A ja wiedziałem tylko, że uznali mnie za winnego.

— Mówili coś o dziesięciu milionach dolarów, tyle wiem — powiedziałem.

— O dziesięciu milionach do zapłaty? — pytał Sébastien.

— Nie wiem, po prostu nie wiem!

Dudniło mi w uszach, to wszystko wydawało mi się nierealne.
Nagle naszą rozmowę przerwał więzień z karteczką, który burknął: „Masz widzenie”. Zabrał mnie do biura zastępcy naczelnika. W środku czekała na mnie Carine.

– No co jest, na litość boską?! Mów wreszcie, jaki mam wyrok! – krzyknąłem od razu, gdy ją zobaczyłem.

– Odwołamy się. Na pewno ten wyrok unieważnią – tłumaczyła zdenerwowana.

– Ale jaki?! Mów wprost: kara śmierci, tak? Powieszą mnie? No mów!
Spojrzała na mnie przestraszona.

– Nie. Dożywocie i dziesięć milionów dolarów do zapłaty.”


co było dalej?

1 / 2

KONTAKT
Współpraca • Media • Projekty
kontakt(at)mariuszmajewski.com.pl

Jeśli ta historia zostaje z Tobą - napisz. Odpowiadam osobiście w max 11h